Kochaj bliźniego jak…???

„Kochaj bliźniego jak siebie samego”! Tak mówi powszechnie znane przykazanie. Oczywiście nie chodzi tu o miłość własną, wpatrywanie się w siebie, jak robił to w starożytności NARCYZ. Chodzi o spojrzenie na siebie z miłością, jak patrzymy na swoje dziecko. Jak możemy rozdawać innym miłość, jeżeli sami jej nie posiadamy? Jeżeli nie doświadczyliśmy w domu rodzinnym tej miłości, to nie znając tego uczucia, jak możemy ofiarować je innym? Jak możemy rozdawać czekoladę, jeżeli nawet nie wiemy, jak ona smakuje? Nawet jak sami dostajemy miłość już w wieku późniejszym, to nie umiemy rozpoznać, czy to jest właśnie to, na co czekamy czy może próba bycia wykorzystywanym przez innych? Przecież nie można ocenić czegoś, czego nie znamy.

 

Wielokrotnie przychodzą ludzie skarżąc się na brak miłości, że rodzice im nie okazywali uczuć, nie przytulili, nie dostali pocałunku na dobranoc, nie powiedzieli nigdy, że ich kochają… Teraz oni sami uświadamiają sobie, że nie potrafią tego dać swoim dzieciom, tego czego sami nie dostali od swoich rodziców, bo po prostu nie potrafią. Na pytanie, czy potrafią patrzeć na siebie w lustro bez negatywnych uwag, okazuje się, że nie potrafią. Są bardzo krytyczni w stosunku do siebie samego, wręcz za bardzo. Nie podobają się sami sobie! Są niezadowoleni ze swojej figury, kształtów, masy ciała, ze swoich czynów, myśli, tego co osiągnęli, tym kim są, itd.

 

Na pytanie: „czy potrafią powiedzieć do siebie coś miłego?”, „Czy potrafią zaakceptować swoje odbicie w lustrze takim, jakie jest?”, pada z reguły odpowiedz NIE! Pomimo posiadania rodziny, dobrej sytuacji finansowej, dobrego zdrowia, czują się samotni, opuszczeni, niekochani, nieładni, nie zgrabni itd. Wiele tych uwag słyszeli w dzieciństwie od rodziny lub nauczyciela. Przyzwyczaili się do negatywnej oceny w stosunku do siebie, w wykonaniu innych osób i sami obecnie stosują te kryteria względem własnej osoby. Są to programy zapisane w dzieciństwie obecnego życia, jak i programy o zaniżonej wartości własnej, przyniesione z poprzednich wcieleń, dodatkowo wzmocnionych sytuacją z obecnego dzieciństwa.

 

Za dawnych czasów lustro było zakazanym sprzętem, było symbolem zła. W tych czasach dziewczęta przeglądały się w strumykach i jeziorkach. To też było symbolem zła, gdyż według legend siedziały w jeziorach i stawach rusałki, które rzucały urok na przeglądającą się w wodzie dziewczynę. Lustro było uznawane za dzieło szatana. Wiele baśni i legend powstało na ten temat. Może pamiętacie baśń o czarodziejskim lustrze , zmieniającym pozytywną rzeczywistość w negatywną. To lustro, diabły chciały wynieść wysoko do nieba, żeby złapać odbicie samego Boga. Na pewnej wysokości lustro zaczęło im dygotać, drżeć, aż w końcu wypadło diabłom z rąk. Spadło na ziemię i potłukło się w wiele kawałeczków. Nawet najdrobniejszy kawałeczek, który wpadł komuś do oka lub do serca, zmieniał człowieka dobrego w złośliwca i okrutnika. Z baśni tych wynika, że człowiek zawsze patrzy na drugiego człowieka tak, jakby patrzył na swoje własne odbicie lustrzane.

 

Na podstawie tej teorii można stwierdzić, ze denerwujące nas cechy innego człowieka, są naszymi cechami własnymi, których posiadanie często nie jesteśmy świadomi, a jednocześnie właśnie tych cech nie potrafimy tolerować. Dlatego osądzanie i krytykowanie innych, plotkowanie na ich temat, jest właściwie samokrytyką człowieka i okazywaniem wielkiego niezadowolenia z własnej osobowości. Poprzez krytykowanie innych, człowiek ogranicza na poziomie podświadomości swoje możliwości, buduje blokady i własne problemy.

 

Dlatego powstało w starożytnym świecie przykazanie, które do dziś jest jak najbardziej aktualne

 

„ kochaj bliźniego jak siebie samego”.

 

Duży wpływ na obecną postawę człowieka w stosunku do drugiego, mają negatywne wspomnienia zapisane na poziomach podświadomości, pochodzące z wcieleń klasztornych i zakonnych, (bez względu na religijne wyznanie).

 

W klasztorach nie było miłości, swobody i luster. Lustra były traktowane, jako „sprzęt” diabła. Oglądanie się w nich i podziwianie swojego ciała fizycznego, było grzechem najwyższej pychy. Tak samo jak mycie swojego ciała bez ubrania, było grzechem. Kąpiel była dozwolona tylko w koszulach, bez dekoltu, z długimi rękawami itp. Dlatego wiele dusz, opierając się na wspomnieniach z przeszłości nie ma obecnie śmiałości spojrzeć na siebie z miłością w lustro i powiedzieć sobie coś miłego.

 

Na pytanie: „Czy może pani czy pan głośno powiedzieć do swojego odbicia w lustrze – swoje imię, ja cię lubię, kocham, akceptuje itp? O NIEEE! Niestety większość nie potrafi! Powiedzieć jesteś mądra dziewczyna, czy mądry chłopak? W trakcie toalety porannej, golenia się lub robienia Make up, masz fantastyczną okazję by siebie pochwalić, cos miłego powiedzieć, np.: „fajnie wyglądasz”, jesteś atrakcyjna, każdy będzie się mną zachwycał itp. To samo się dzieje z pytaniem: „potrafisz pomyśleć o sobie cos miłego, dobrego?” Znowu pada negatywna odpowiedz.

 

To smutne ale większość ludzi w naszym społeczeństwie nie potrafi siebie kochać, a więc nie mogą tez kochać bliźniego swego. Natomiast fantastycznie, precyzyjnie mogą go krytykować, oceniać, ganić, osądzać, oskarżać, ale tylko innych. Ludzie nie wiedza, ze dokonując tej krytyki, tak naprawdę to krytykują, oceniają, ganią, osądzają siebie, jako swoje własne odbicie lustrzane.

 

Znam taka rodzinę, w której mąż wciąż oskarża swoja żonę o wywoływanie kłótni bez powodu. Ona jest tylko jego odbiciem lustrzanym, w którym widzi siebie. Był pan, który ciągle miał pretensje, ze nikt do niego nie dzwoni. Okazało się, ze jego telefon zawsze zostawiał w aucie i sam tez do nikogo nie dzwonił. Tego rodzaju przykładów mamy wokół siebie dużo, począwszy od polityków a skończywszy na swojej rodzinie i sobie samym.  

 

Następnym często spotykanym programem z przeszłości, jest program „nie zasługiwania”. Człowiek może wpaść nawet w depresję, na myśl, że jest gorszy od innych, że nic nie potrafi jak inni, że nie jest wart co inni. Dzięki tym programom „nie zasługiwania” mogą powstać programy pochodne czyli niezasługiwanie na nic, ani na miłość, ani na przyjaźń, ani na dobrobyt, ani na zdrowie, ani na rodzinę, ani na prace itp. W wyniku tej sytuacji, w drodze reakcji łańcuszkowej pojawiają się następne programy: karania siebie, robienia z siebie ofiary, ucieczki w chorobę, pokutowania za coś, co dusza zrobiła w poprzednich wcieleniach, często już nie pamięta co, ale odczucie potrzeby pokutowania zostało.

 

Jeżeli ludzie są tak bardzo krytycznie usposobieni do siebie i swego lustrzanego odbicia, to jak traktują swoich bliźnich? Każdy człowiek zawsze posiada pozytywne i negatywne cechy. Każdy powinien się orientować, które cechy posiada i w jakiej ilości. Jednak przy „zaślepieniu” jak wyżej opisane, człowiek nie widzi pozytywnych cech ani własnych, ani cudzych, ale zawsze widzi te negatywne u kogoś. W rezultacie pojawia się złość na innych, czasami na siebie, zazdrość, zawiść („bo im się udaje, a mnie nie”). Potem pojawia się gniew na siebie i innych, gorycz, żal, czarnowidztwo (co to będzie dalej), negatywne oczekiwania, lęki egzystencjalne, nienawiść i wrogość wobec wszystkiego i wszystkich, a przede wszystkim przeciwko sobie. Reasumując, tak jest budowana własna rzeczywistość przez większą część społeczeństwa. Czy taka rzeczywistość podoba ci się?

 

Kiedyś kobieta poprosiła, żeby sprawdzić w jej horoskopie, dlaczego ma wciąż problemy z partnerami, a miała ich już kilku? Po sprawdzeniu otrzymała odpowiedz, ze posiada programy zaborczości, co jest podstawowa przyczyna rozpadu związku. Osoba ta, zamiast przyjąć odpowiedz, o którą prosiła, zrobiła wielką awanturę, gdyż uważała, że to jest nieprawda. Głośna ta reakcja, była spowodowana olbrzymim rezonansem tej pani do tego tematu i braku zaakceptowania i umiejętności postępowania z tym problemem.

 

Z historii innej klientki: „dlaczego tak bardzo obgaduje Pani swoją przyjaciółkę?”. Odpowiedz: „Bo ona wciąż zmyśla, że studiowała, a to nie prawda.” Może to było jej niespełnione marzenie. W efekcie okazało się, że ta pani też nie ma skończonych studiów, a bardzo by chciała je ukończyć.

 

Wielu ludzi z sarkazmem wypowiada się o cudzych zasobach finansowych. Padają standartowo już stwierdzenia o nieuczciwości ludzi bogatych, o robieniu krzywdy innym swoim bogactwem i bogaceniu się cudzym kosztem. Czy to świadczy o uczciwości tych, którzy krytykują? Nie, w żadnym przypadku nie. Oni tylko patrzą w swoje lustrzane odbicie? Często ludzie krytykujący innych co są bogaci, twierdzą, że dla nich pieniądze nie są ważne. To jest bzdura. Dla nich pieniądze są ważne, tak ważne, że widzą u innych nadmiar tych pieniędzy, a sami ich po prostu nie mają.

 

Mówi się, że przysłowia są mądrością narodu. Można przytoczyć następujące przysłowie: „każdy sądzi według siebie”, czyli w tłumaczeniu na potoczny język, „każdy osądza innych według swojego odbicia lustrzanego”. W polskiej mowie potocznej jest ogromna ilość powiedzeń ludowych, które można nazwać powiedzeniami ezoterycznymi. Ludzie wypowiadając je, nie zdają sobie nawet sprawy, że te powiedzenia określają aktualny stan ich duszy i ciała danego człowieka. Wystarczy nauczyć się słuchać ludzi, a wiedza o nich sama przychodzi.

 

Tu przytoczę jeszcze jedno przysłowie: „Nie rób drugiemu, co tobie nie mile” Nie oskarżaj, nie krytykuj, nie osądzaj, nie plotkuj, nie narzekaj na innych, nie kłam, nie oszukuj!! Przecież nie lubisz jak inni tobie to robią.

 

Niezadowolenie z siebie i z innych powoduje , że zapominamy, co to jest miłość i tolerancja dla innych. Wszyscy jesteśmy mieszkańcami planety ZIEMIA i wszyscy mamy takie same prawa do życia, jak i rozwoju na tej planecie. Wybaczmy więc sobie i innym wszystkie niedoskonałości charakteru, cechy osobowości, wygląd, brak możliwości itd. Patrzmy na swoje lustrzane odbicie z wdzięcznością, ze zrozumieniem i miłością. Wysyłajmy do wszystkich pozytywną energię przyjaźni!! Kochajmy siebie i swojego bliźniego…

 

Krystyna Kwiecinski
www.hooponopono.com.pl